czwartek, 15 listopada 2012

Balkoniki

 Nasz rząd postanowił wydłużyć wiek emerytalny, ale duch w narodzie nie ginie, kiedyś już zaczęliśmy roztaczać przed sobą obrazy, jak to wchodzimy na bramę kopalni, wyciągamy dyskietkę, próbujemy bezskutecznie wrazić do czytnika, ale parkinson nie pozwala.
 Ale zakład pracy dba o swoich pracowników: stoi koło czytników młoda strażniczka, jak grzecznie poprosimy: "frelko ni umia celnąć, wraźcie mi" i dzioucha z uśmiechem (albo bez ,bo starzika nie trowi ) wrazi.
 Dzisiaj będzie bez obrazka, trudno,  aparatu nie miałem.
Wezwali nas  pod koniec szychty do biura dozoru żeby podpisać kolejną instrukcję, tym razem dotyczącą bezpieczeństwa. Na korytarzu koło biura kierownika stały dwa dziwne stoliki, wypisz - wymaluj balkoniki dla starszych ludzi, takie do pomocy przy chodzeniu.
Edek popatrzył, zapytał, co to i sam odpowiedział : O! balkoniki do chodzenia !
Na to ja: tylko dwa,  Rysiu i ja dostaniemy, wam nie przysługują jeszcze .
Stały koło biura kierownika, to pewnie kierownik będzie dysponował komu.
Trzeba się będzie zakręcić, jakby się zdrowie pogorszyło.
Jest się z tych najstarszych na oddziale wszak.   

poniedziałek, 29 października 2012

Spadł pierwszy śnieg i znowu zastanawiam się czy mój bambusik,posadzony pod oknem wytrzyma kolejną zimę.
w zeszłym roku nie zdążyłem zabezpieczyć go przed mrozami ,góra przemarzła ,ale korzenie wytrzymały i późną wiosną odżył.
W tym roku mam zamiar zabezpieczyć go włókniną ,żeby w przyszłym roku miał lepszy start.
Spacerując z Wojtusiem ,pewnego razu zobaczyłem że nie jestem jedynym bambusozakręconym w mojej okolicy.
Spotkaliśmy śliczny mały bambusik ,rosnący w gruncie ,w dodatku kwitnący.Bambusy w większosci po zakwitnięciu giną ,więc teraz będę mu kibicował i wiosną sprawdzę ,przeżył zimę czy nie.Osobiście życzę mu powodzenia.Do spotkania wiosną.

piątek, 28 września 2012

Kot stróżujący

Miałem zrobić zdjęcie,obiecywałem sobie i bliźnim, że zrobię i chyba nie zdążę,a może jednak się uda?
W związku z tym że córka i wnuk mieszkają teraz u nas,bo załatwiane są dla nich dowody, a troszkę to trwa,jako kochający dziadek latam prawie codziennie na długie z wnuczkiem spacery.
Ja to lubię i Wojtuś lubi ,no to latamy po krzakach,polach i wąskich uliczkach jednorodzinnych domków.
Na jednym ze spacerów Wojtuś miał okazję zobaczyć wiewiórkę, która zbierała z włoskiego orzecha orzechy na zimowe zapasy.
Następnego dnia obok tegoż samego domu zobaczyliśmy skrzynki z suszącymi się orzechami i wartującego obok nich czarnego kocura , kot wartowniczy jak nic.Przywiązali myślę, niegłupio,wiewiórki będą się bały,orzechów zostanie więcej dla domowników.
Następnego dnia skrzynki stały ,jak dzień wcześniej, kot leżał niedaleko ,i wcale nie był przywiązany,pilnował dobrowolnie,a może raczej polował na wiewiórki i używał do tego przynęty,której mało która wiewiórka oprzeć się zdoła.Kot myślący i planujący jak nic,cot sapiens i tyle.
A ten muchomor to na wzrokową osłodę ,wygląda sympatycznie,a groźny,tak jak ten milutki kotek. 


środa, 12 września 2012

piątek, 17 sierpnia 2012

Koło historii

Dawno,dawno temu ,kiedy byłem początkującym ojcem , a w handlu dostępne były ocet i musztarda zrobiłem swojej dwuletniej córeczce fotelik.Fotelik był prosty, z czterech kawałków zdobytej gdzieś sklejki,ale miał niepodważalną zaletę ,był.
Dzisiaj,  po wielu, wielu latach kiedy kupić można wszystko,jeśli ma się środki płatnicze ,moje starsze dziecko zażyczyło sobie półeczki na książki.
Wyszperało w internecie zdjęcie,wysłało ,i zapytało ,Tato zrobisz?
Wobec takiego zaufania i wiary niezłomnej ,  że potrafię, zrobiłem , bo jak tu zaufanie dziecka wystawić na próbę. Że dziecko dawno dorosłe ,nieważne ,ważne ze zaufanie dziecka uskrzydla tatusiów.
A jak już mamy te skrzydła, to nie ma zakazu ,żeby sobie czasem na nich polatać.Teraz z wnukami.

niedziela, 5 sierpnia 2012

Wytrzyma? Wytrzyma!

Mamy okna, i wolę nieodpartą coby coś na tych oknach rosło.Ale rosnąć nie chce, tzn. może by i rosło jakby wytrzymało warunki ekstremalne.Okna są na południe i zachód skierowane, a nasłonecznione tak, że suche bukiety nawet więdną.
My jesteśmy uparci , ale słońce też ,  my próbujemy, wsadzamy,  słonko wypala do gołej skrzynki. Nawet roślinki przywiezione z Bułgarii rady nie dały, słabo wzeszły a po jakimś czasie zmumifikowało je nasze słoneczko.
Ale co tam Bułgaria! Byliśmy wczoraj na wałach nad Odrą w Raciborzu . Na tych wałach cieplutko i na szczycie do wody  daleko, a rosło i rośnie tam coś co nas zachwyciło. Rośnie , pnie się i jeszcze pachnie upojnie. I żadne braki w nawodnieniu go nie przerażają.

Zrobiłem kilka zdjęć naszemu kandydatowi na skrzynkowego zwycięzcę,poczekam na nasionka ,a w przyszłym roku kolejny raz zmierzymy się ze słonkiem.I będzie albo pachnący groszek albo "Co słonko widziało" czyli pusty parapet.  Myślę że jeśli na wałach wytrzymał to i parapet wytrzyma.
Groszek jeden! Pachnący!

sobota, 21 lipca 2012

Pokulamy?

Wybraliśmy się dzisiaj na kijki do naszego ulubionego lasu.Było sympatycznie,chociaż gorąco i duszno,gzy próbowały ciąć,ale nie były nadmiernie namolne.A na dróżkach mnóstwo żuczków gnojaków,pięknych chociaż takie mają nieapetyczne  upodobania kulinarno-nawozowe.
Poznali się na nich starożytni Egipcjanie,nazwali kupojadka skarabeusz,dali odpowiedzialną funkcję kulacza słońca,zrobili miejsce w biżuterii i czcili bardzo porządnie (patrz 'Faraon' pana Prusa)
Stał się ważny bardzo ,a upodobań kulinarnych nie zmienił,bo gdyby nie on i jego liczna rodzinka,cała Ziemia zmieniła by się w duuużą kulę nawozu i kto by ją kulał.Czasami mam wrażenie że już ktoś nas kula.
Jakiś megakosmiczny chrząszczyk.A ten na zdjęciu nie kula, prawdopodobnie współkulacza szuka, kto się podłączy? Materiału do kulania dużo jest,a kulaczy zbyt mało.