Miałem zrobić zdjęcie,obiecywałem sobie i bliźnim, że zrobię i chyba nie zdążę,a może jednak się uda?
W związku z tym że córka i wnuk mieszkają teraz u nas,bo załatwiane są dla nich dowody, a troszkę to trwa,jako kochający dziadek latam prawie codziennie na długie z wnuczkiem spacery.
Ja to lubię i Wojtuś lubi ,no to latamy po krzakach,polach i wąskich uliczkach jednorodzinnych domków.
Na jednym ze spacerów Wojtuś miał okazję zobaczyć wiewiórkę, która zbierała z włoskiego orzecha orzechy na zimowe zapasy.
Następnego dnia obok tegoż samego domu zobaczyliśmy skrzynki z suszącymi się orzechami i wartującego obok nich czarnego kocura , kot wartowniczy jak nic.Przywiązali myślę, niegłupio,wiewiórki będą się bały,orzechów zostanie więcej dla domowników.
Następnego dnia skrzynki stały ,jak dzień wcześniej, kot leżał niedaleko ,i wcale nie był przywiązany,pilnował dobrowolnie,a może raczej polował na wiewiórki i używał do tego przynęty,której mało która wiewiórka oprzeć się zdoła.Kot myślący i planujący jak nic,cot sapiens i tyle.
A ten muchomor to na wzrokową osłodę ,wygląda sympatycznie,a groźny,tak jak ten milutki kotek.
piątek, 28 września 2012
piątek, 17 sierpnia 2012
Koło historii
Dawno,dawno temu ,kiedy byłem początkującym ojcem , a w handlu dostępne były ocet i musztarda zrobiłem swojej dwuletniej córeczce fotelik.Fotelik był prosty, z czterech kawałków zdobytej gdzieś sklejki,ale miał niepodważalną zaletę ,był.
Dzisiaj, po wielu, wielu latach kiedy kupić można wszystko,jeśli ma się środki płatnicze ,moje starsze dziecko zażyczyło sobie półeczki na książki.
Wyszperało w internecie zdjęcie,wysłało ,i zapytało ,Tato zrobisz?
Wobec takiego zaufania i wiary niezłomnej , że potrafię, zrobiłem , bo jak tu zaufanie dziecka wystawić na próbę. Że dziecko dawno dorosłe ,nieważne ,ważne ze zaufanie dziecka uskrzydla tatusiów.
A jak już mamy te skrzydła, to nie ma zakazu ,żeby sobie czasem na nich polatać.Teraz z wnukami.
Dzisiaj, po wielu, wielu latach kiedy kupić można wszystko,jeśli ma się środki płatnicze ,moje starsze dziecko zażyczyło sobie półeczki na książki.
Wyszperało w internecie zdjęcie,wysłało ,i zapytało ,Tato zrobisz?
Wobec takiego zaufania i wiary niezłomnej , że potrafię, zrobiłem , bo jak tu zaufanie dziecka wystawić na próbę. Że dziecko dawno dorosłe ,nieważne ,ważne ze zaufanie dziecka uskrzydla tatusiów.
A jak już mamy te skrzydła, to nie ma zakazu ,żeby sobie czasem na nich polatać.Teraz z wnukami.
niedziela, 5 sierpnia 2012
Wytrzyma? Wytrzyma!
Mamy okna, i wolę nieodpartą coby coś na tych oknach rosło.Ale rosnąć nie chce, tzn. może by i rosło jakby wytrzymało warunki ekstremalne.Okna są na południe i zachód skierowane, a nasłonecznione tak, że suche bukiety nawet więdną.
My jesteśmy uparci , ale słońce też , my próbujemy, wsadzamy, słonko wypala do gołej skrzynki. Nawet roślinki przywiezione z Bułgarii rady nie dały, słabo wzeszły a po jakimś czasie zmumifikowało je nasze słoneczko.
Ale co tam Bułgaria! Byliśmy wczoraj na wałach nad Odrą w Raciborzu . Na tych wałach cieplutko i na szczycie do wody daleko, a rosło i rośnie tam coś co nas zachwyciło. Rośnie , pnie się i jeszcze pachnie upojnie. I żadne braki w nawodnieniu go nie przerażają.
Zrobiłem kilka zdjęć naszemu kandydatowi na skrzynkowego zwycięzcę,poczekam na nasionka ,a w przyszłym roku kolejny raz zmierzymy się ze słonkiem.I będzie albo pachnący groszek albo "Co słonko widziało" czyli pusty parapet. Myślę że jeśli na wałach wytrzymał to i parapet wytrzyma.
Groszek jeden! Pachnący!
My jesteśmy uparci , ale słońce też , my próbujemy, wsadzamy, słonko wypala do gołej skrzynki. Nawet roślinki przywiezione z Bułgarii rady nie dały, słabo wzeszły a po jakimś czasie zmumifikowało je nasze słoneczko.
Ale co tam Bułgaria! Byliśmy wczoraj na wałach nad Odrą w Raciborzu . Na tych wałach cieplutko i na szczycie do wody daleko, a rosło i rośnie tam coś co nas zachwyciło. Rośnie , pnie się i jeszcze pachnie upojnie. I żadne braki w nawodnieniu go nie przerażają.
Zrobiłem kilka zdjęć naszemu kandydatowi na skrzynkowego zwycięzcę,poczekam na nasionka ,a w przyszłym roku kolejny raz zmierzymy się ze słonkiem.I będzie albo pachnący groszek albo "Co słonko widziało" czyli pusty parapet. Myślę że jeśli na wałach wytrzymał to i parapet wytrzyma.
Groszek jeden! Pachnący!
sobota, 21 lipca 2012
Pokulamy?
Wybraliśmy się dzisiaj na kijki do naszego ulubionego lasu.Było sympatycznie,chociaż gorąco i duszno,gzy próbowały ciąć,ale nie były nadmiernie namolne.A na dróżkach mnóstwo żuczków gnojaków,pięknych chociaż takie mają nieapetyczne upodobania kulinarno-nawozowe.
Poznali się na nich starożytni Egipcjanie,nazwali kupojadka skarabeusz,dali odpowiedzialną funkcję kulacza słońca,zrobili miejsce w biżuterii i czcili bardzo porządnie (patrz 'Faraon' pana Prusa)
Stał się ważny bardzo ,a upodobań kulinarnych nie zmienił,bo gdyby nie on i jego liczna rodzinka,cała Ziemia zmieniła by się w duuużą kulę nawozu i kto by ją kulał.Czasami mam wrażenie że już ktoś nas kula.
Jakiś megakosmiczny chrząszczyk.A ten na zdjęciu nie kula, prawdopodobnie współkulacza szuka, kto się podłączy? Materiału do kulania dużo jest,a kulaczy zbyt mało.
Poznali się na nich starożytni Egipcjanie,nazwali kupojadka skarabeusz,dali odpowiedzialną funkcję kulacza słońca,zrobili miejsce w biżuterii i czcili bardzo porządnie (patrz 'Faraon' pana Prusa)
Stał się ważny bardzo ,a upodobań kulinarnych nie zmienił,bo gdyby nie on i jego liczna rodzinka,cała Ziemia zmieniła by się w duuużą kulę nawozu i kto by ją kulał.Czasami mam wrażenie że już ktoś nas kula.
Jakiś megakosmiczny chrząszczyk.A ten na zdjęciu nie kula, prawdopodobnie współkulacza szuka, kto się podłączy? Materiału do kulania dużo jest,a kulaczy zbyt mało.
środa, 27 czerwca 2012
Wybraliśmy się do Opavy,jakby nie było zagranica.Tak naprawdę to wybraliśmy się dwa razy ,ale pierwszy raz uznaliśmy za niezaliczony,bo była sobota ,a bracia Czesi w soboty wszystkie Obhody za wyjątkiem nielicznych malutkich z potravinami mają zavrene.No to załatwiłem urlop,pojechaliśmy,żeby było trudniej inną trasą przez Kietrz.Fajnie było tylko droga przez Dzierżysław i Pliszcz strasznie kręta i Żonie się niewyraźnie robiło.Ale zakręty się skończyły i wjechaliśmy w pola kukurydzy,potem nagle kukurydza zamieniła się w jęczmień,po minięciu tabliczki z napisem Republika Ceska i za około pięćset metrów już byliśmy w Opavie.
Okazało się że kartą bankomatową prawie nigdzie nie da się zapłacić ,bo sklepy(obhody) chińskie wszystkie a Azjaci wolą tradycyjne środki płatnicze.Żona kupiła sobie wymarzony,tyci dzbanuszek,jakieś ciuszki i poszliśmy zwiedzać stolicę księstwa opavskiego.Mnie osobiście zachwycił stojący na rynku,bardzo pięknym zresztą pomnik.Nie bardzo wiem czy to pomnik słonia,mamuta czy może Rudego 102.Uwieczniłem go i mam dowód że stałem niedaleko niego na opavskim rynku.Widziałem jeszcze stojący przy drodze do Opavy baner reklamowy z podobizną staruszki z kokiem i napisem Topte Chytre,i nie znaczy to by topić chytre babcie ,ale o mądre ogrzewanie.Strasznie skomplikowany język,wydaje się że wiemy o co chodzi,a wychodzi coś całkiem innego.Ale dalim radę.
Okazało się że kartą bankomatową prawie nigdzie nie da się zapłacić ,bo sklepy(obhody) chińskie wszystkie a Azjaci wolą tradycyjne środki płatnicze.Żona kupiła sobie wymarzony,tyci dzbanuszek,jakieś ciuszki i poszliśmy zwiedzać stolicę księstwa opavskiego.Mnie osobiście zachwycił stojący na rynku,bardzo pięknym zresztą pomnik.Nie bardzo wiem czy to pomnik słonia,mamuta czy może Rudego 102.Uwieczniłem go i mam dowód że stałem niedaleko niego na opavskim rynku.Widziałem jeszcze stojący przy drodze do Opavy baner reklamowy z podobizną staruszki z kokiem i napisem Topte Chytre,i nie znaczy to by topić chytre babcie ,ale o mądre ogrzewanie.Strasznie skomplikowany język,wydaje się że wiemy o co chodzi,a wychodzi coś całkiem innego.Ale dalim radę.
wtorek, 19 czerwca 2012
many many years ago..
Jak większość rzek i ta nasza miała jakieś dno,piaseczek nanosiła,układała go w rozmaite wzorki,długo płynęła i grubo odłożyła,aż skamieniało sobie to dno.Potem górotwórcze ruchy wycisnęły w górę jak to mają we zwyczaju i dno stało się górą z godulskiego piaskowca.Minęły miliony lat,w tym miejscu powstał kamieniołom,ludzie rozmieniali górę na głazy i kamienie aż rozmienili i zostawili uszkodzone maszyny i rumowisko.Natura nie lubi próżni i na księżycowe miejsce zaczęło wracać życie.Obok starej kopary wyrosła naparstnica purpurowa, coby jak serce rozboli ratować.I znowu jest ładnie ,chociaż całkiem inaczej...
A jak będzie za lat 100 ?...
Subskrybuj:
Posty (Atom)







